Marcin: Batman i Robin
Rzadko zdarza się prawdziwa przyjaźń od pierwszego spotkania. Znajomość Marcina i Filipa można tak określić. Po prostu „zaskoczyło” między nimi.
Marcin z Bydgoszczy i Filip z Krakowa. Spotkali się w WIOŚNIE. – Wiele jeździłem. Studiowałem w Bydgoszczy, potem w Finlandii, a teraz jestem tutaj – wyjaśnia Marcin, tutor Filipa. Marcin poznał WIOSNĘ na targach pracy. Szukał czegoś odpowiedniego dla siebie. Jest „zhumanizowanym umysłem ścisłym” – jak sam siebie określił. Znalazł zarówno pracę, jak i wolontariat. Zostawił swoje CV i po krótkim czasie dostał zaproszenie na rozmowę rekrutacyjną. Przeszedł ją pomyślnie i zaczął wolontariat w szkole na Ruczaju.
W niedługim czasie dostał także pracę. – I to było najtrudniejsze. Pogodzenie tych dwóch rzeczy. Spotykałem się z Filipem u niego w szkole, zaraz po jego lekcjach. Kiedy dostałem pracę, było to już niemożliwe, bo kończę o 17 – wyjaśnia Marcin. Znalazło się jednak rozwiązanie. Rodzice i dyrekcja szkoły zgodzili się, aby spotykał się z Filipem u niego w domu. Obaj są z tego bardzo zadowoleni. Razem uczą się matematyki i angielskiego. Widują się raz w tygodniu, u Filipa. W jego pokoju znajduje się mnóstwo przeróżnych rzeczy. – Wykorzystałem to, gdy uczyliśmy się nazw przedmiotów po angielsku - całe pomieszczenie obklejone było karteczkami. Tak było łatwiej się uczyć. To był strzał w dziesiątkę – mówi Marcin.
Filip chce wiele rzeczy pokazać swemu tutorowi. Dobrze się dogadują. Rozmawiają jak prawdziwi kumple. Nie zapominają oczywiście o nauce. Marcin stara się pokazać, jak wiele zależy od marzeń i wiary we własne siły. Na początku każdych zajęć opowiadają sobie o pięciu najfajniejszych rzeczach, które zrobili w ciągu minionego tygodnia. Potem rozwiązują zadania, grają w gry związane z tematem zajęć przygotowanym przez Marcina. – Ten wolontariat, to najlepsza rzecz jaka mnie w życiu spotkała. Pewnego razu Filip powiedział, że będzie czekał na mnie patrząc przez okno. To było niesamowite. Ktoś czeka i cieszy się, że przyjdziesz. Mnóstwo frajdy z dawania – cieszy się Marcin.
W WIOŚNIE przekonujemy, że każde dziecko ma prawo do sukcesu. Marcin chce pokazać swojemu uczniowi, jak ważna jest matematyka – bo przewija się przez całe nasze życie. To samo dotyczy języka angielskiego. Bez tego nie pozna nowych ludzi, będzie mu trudniej porozumiewać się na wycieczkach zagranicznych. Celem Marcina jest pomaganie. Chciałby, aby kiedyś Filip traktował go jako starszego kumpla, którego można się poradzić. Nie chce, aby jego podopieczny przebywał w hermetycznym środowisku, ale otwierał się na ludzi i nowe znajomości. Jedną z takich możliwości są spotkania integracyjne całego kolegium. Razem z innymi dziećmi z programu ze szkoły Filipa wyszli pewnego dnia lepić bałwana. Była to bardzo fajna zabawa, ale bynajmniej nie z powodu lepienia bałwana. Zaczęła się walka na śnieżki, każdy rzucał w każdego. – Wtedy zobaczyłam, jak Filip bardzo zżył się z Marcinem. Nie odstępował go na krok. Nie pozwolił rzucać w niego śnieżkami. Jak już się to zdarzyło, to oddawał winnemu. Wyglądali jak filmowi Batman i Robin – wyjaśnia Kasia, liderka z SP 151 na Ruczaju.
Anna Cygal – reporter AKADEMII PRZYSZŁOŚCI
