Kasia Czerniej
Trudny początek, coraz lepiej rozwijająca się współpraca... teraz Kasia marzy tylko, żeby rok szkolny w Akademii Przyszłości skończył się z dużą ilością sukcesów!
Umówiłyśmy się w mroźny wieczór na czekoladę. Rozgrzała nas. Na zewnątrz padał śnieg, za oknami ludzie poubierani w kożuchy, czapki i szaliki. Prawie w ogóle ich nie widać. Wystają tylko czerwone od mrozu policzki. Jacy są? Dlaczego tak szybko przechodzą przez Rynek? Jak ich zatrzymać? Kasia, jako liderka, na Ruczaju uczy się kierować swoim zespołem wolontariuszy. Ma zacięcie przywódcze. Jest konkretna i bardzo zaangażowana we wszystko co robi. Od października 2009 r. spotyka się z Karolem. Chłopiec chodzi do pierwszej klasy gimnazjum, a jest wyższy od swojej tutorki prawie o głowę. Uczą się razem języka polskiego i angielskiego. A zaczęło się tak...
Chcąc podzielić się swą wiedzą Kasia udała się do szkoły Karola. Wszystko ustaliła już wcześniej z koordynatorem szkolnym, przyszła na umówioną godzinę. – Okazało się, że zapomniano Karola uprzedzić, że to jest właśnie ten dzień kiedy mam się z nim spotkać. Wiedział, że ma swojego wolontariusza, który kiedyś przyjdzie, ale nie wiedział kiedy to będzie. Został „złapany” nagle, przed wyjściem ze szkoły – wyjaśnia Kasia.
Przez to zaskoczenie ciężko było się z chłopcem porozumieć. Przez pierwsze piętnaście minut nie odezwał się ani słowem, cały czas patrząc na kolana. – Próbowałam jakoś się z nim porozumieć. I udało się. Zadając co chwila inne pytania trafiłam wreszcie w jedno z zainteresowań, czyli komputery. Zaczął ze mną rozmawiać. Umówiliśmy się na kolejne spotkanie – mówi Kasia. Było to dla niej stresujące spotkanie. Zastanawiała się, co było nie tak, co źle zrobiła i jak to naprawić. Postanowiła, że na kolejne zajęcia weźmie laptopa. I to był genialny pomysł. Najpierw rozwiązywali zadania i uczyli się, a potem była gra edukacyjna.
Pierwsze lody skruszały. Sprawdzili co Kasia ma w zasobach muzycznych swego komputera. Rozmawiali o różnych typach muzyki i ciekawych zespołach. Spisali też kontrakt, w którym zamieścili m.in. punkty o wzajemnym szacunku i zakazie przeklinania w czasie zajęć. – Na kolejnych zajęciach Karol zapytał mnie, czy ta umowa nadal obowiązuje. Na co ja odpowiedziałam, że tak. Kiedy więc Karol stwierdził, że w związku z tym nie może puścić mi ulubionych piosenek, bo tam przeklinają, poczułam że to, co robię, ma sens. Znaczyło to bowiem, że Karol akceptuje mnie i nasze zajęcia. Sprawiło mi to wielką radość i satysfakcję. Dowiedziałam się także od naszej pani pedagog, że Karol mnie polubił i opowiadał o naszych zajęciach - to także dodało mi skrzydeł. Były oczywiście i gorsze dni, kiedy mojemu uczniowi nie chciało się pracować. Wtedy zastanawiałam się jak to naprawić, jak uatrakcyjnić nasze zajęcia. Jest coraz lepiej, dobrze się dogadujemy, a nasza współpraca się rozwija – cieszy się Kasia.
Wolontariusze WIOSNY to w większości krakowscy studenci, którzy dzielą swój czas między studia, wolontariat a niekiedy nawet i pracę. Decydując się na działalność w stowarzyszeniu przechodzą rekrutację i kolejne szkolenia, podczas których uczą się jak pomagać uczniom. Tak naprawdę są to młodzi ludzie, którzy mają wiele dobrych chęci, ale mało prawdziwego zaplecza pedagogicznego. Nie wszyscy bowiem mają pedagogiczne przygotowanie. Po szkoleniach w WIOŚNIE stają się tutorami i ruszają w Kraków pomagać dzieciom i młodzieży. Na każde zajęcia starannie się przygotowują. Nie wystarczy z podopiecznym odrobić zadanie domowe. Tutor musi zainteresować swego ucznia tematem, wymyślić ciekawą lekcję, a przy okazji po prostu porozmawiać. – Cały tydzień zastanawiam się jak będzie wyglądało moje kolejne spotkanie z Karolem. Zaczęłam nawet czytać lektury dla gimnazjum, żeby móc z nim o tym porozmawiać – wyjaśnia Kasia. Praca w ramach AKADEMII daje obopólne korzyści. Wolontariusze zyskują nowe doświadczenia i poczucie satysfakcji, a dzieci – pomoc i wiarę w siebie i własne umiejętności. – Oni bardzo lubią te zajęcia. Karol nawet z gorączką by na nie przybiegł. Kiedyś, mimo że nie miał lekcji w „nasz dzień”, przyszedł specjalnie do szkoły. To naprawdę budujące. Poza tym zauważył na przykład gdy zmieniłam fryzurę. Niby nic, a jednak człowiek od razu lepiej się czuje. Taka mała rzecz, a cieszy – podkreśla Kasia.
Małe rzeczy... Niektóre małe rzeczy są, bądź stają się, wielkimi dla innych. Dla Kasi jest to uśmiech i zadowolenie Karola. Kolejne spotkania przed nimi. Z jednej lekcji na drugą ich wspólna praca przynosi coraz większe efekty. Droga do wielkiego sukcesu skraca się poprzez te cotygodniowe „małe szczęścia”, które przynoszą obopólną satysfakcję. Oby tak dalej! Trzymamy kciuki!
Kasia = Aktywistka.
Jest w WIOŚNIE od zeszłej jesieni. Uśmiechnięta, konkretna i odpowiedzialna. Zaczynała jak wszyscy. Była wolontariuszką w świetlicy środowiskowej na Azorach, a teraz jest liderką na w SP 151 Ruczaju.
Kasia Czerniej – studentka psychologii i kolejny dobry człowiek w Stowarzyszeniu. Chciała zrobić coś dobrego dla innych, nie tylko dla siebie. Myślała o różnych rzeczach, ale to była alternatywa dla niej. Jak to się zaczęło? Od maila. – Napisałam. Odpisano mi. Przeszłam rekrutację, szkolenia i jestem. Od razu się mocno zaangażowałam. Jeśli już coś robię, to na 100 procent - wyjaśnia Kasia. Jest osobą promienną, wprowadzającą ciepły klimat spotkania. Mimo że, jak sama to określiła, ma tendencje przywódcze – pozwala na dyskusje w swoim zespole. Ma bardzo zgranych wolontariuszy, którzy uważają ją za świetną organizatorkę. Stara się bardzo, organizując spotkania integracyjne. A minusy? Trochę niecierpliwa... Kiedyś dostała kaktusa. Wyrosły mu małe „bąbelki”, które zaczęła rozdawać znajomym. Sama też chciała go przesadzić i rozmnożyć. Niestety, była tak niecierpliwa, że jej się to nie udało. Co chwilę zaglądała do doniczki czy „małym bąbelkom” nie wyrosły korzonki… Przynajmniej jej znajomi mają teraz ładne kaktusy.
Jest osobą niezwykle otwartą i widać, że zależy jej na kontaktach z ludźmi. Na początku miała obawy, jak zacząć pracę w charakterze liderki. Teraz już jest spokojniejsza. Współpraca z uczniem i zadowolenie na jego twarzy dają jej wiele satysfakcji. – Działam pod wpływem impulsu. Pójście do WIOSNY to był jeden z nich. I jestem z tego bardzo zadowolona – podsumowuje Kasia.
Kasia o sobie:
Przede wszystkim jestem niepoprawną optymistką! Myślę, że jestem też trochę „pozytywnie zakręcona”. Bardzo ważni są dla mnie inni ludzie - zwłaszcza moi bliscy. Nie potrafię żyć w samotności. Poza tym moją największą wadą jest słomiany zapał, ale staram się nad sobą pracować!